Artykuły

Zamysł przeszczepienia człowiekowi różnych organów ciała ma długą historię. Sięga ona czasów starożytnych. Pragnienie wzbogaceniem ciala ludzkiego w cechy zwierzęce skutkowało wyobrażeniami o nadprzyrodzonych kompozycjach morfologicznych. Skojarzenie możliwości szczepienia, np. drzewek, krzewów, przeprowadzanego od dawien dawna w ogrodnictwie, podsycane jeszcze obserwacjami wrodzonych anomalii anatomicznych u zwierząt i ludzi towarzyszyły nieustannym dążeniom do „udoskonalenia” ciała człowieczego w atrybuty mocy, władzy, mądrości, wiecznego zdrowia, możliwości przetrwania, a nawet nieśmiertelności. Wyrazem takich tęsknot mogły więc być, nie tylko mityczne harpie, chimery, sfinksy, centaury, minotaury, syrenki, satyry i diabły, ale także przynależne prorokom i bogom, nadprzyrodzone zdolności do „przyprawiania” utraconych organów ciała.
W tradycji chrześcijańskiej Europy za patrona transplantologii zazwyczaj podaje się świętych braci Kosmę (Kuźmę)
i Damiana — medyków z Cylicji (pd. Anatolia), żyjących i działających na terenie Syrii w III wieku, których stracono w 303 r. za panowania cesarza rzymskiego Dioklecjana. Praktykowali medycynę wśród ubogich, bezinteresownie, w imię miłości bliźniego, toteż nadano im przydomek Anźrgyroi (z gr. — pozbawieni pieniędzy). Z ich cudownymi uzdrowieniami łączy się szereg legend, a wśród nich przypowieść o przeszczepieniu dolnej kończyny pielgrzymowi cierpiącemu na gangrenę. Podczas snu w miejsce nogi wstawili mu nową, pobraną od co dopiero zmarłego Murzyna. Za patronkę transplantologii podawana bywa również święta Agata z Katanii na Sycylii, która zginęła śmiercią męczeńską w 251 roku za czasów cesarza Decjusza. Doznała przed śmiercią niezwykłego przywrócenia odciętych piersi (replantacji??) za sprawą cudownego uzdrowienia dokonanego przez świętego Piotra. Także do replantacji nawiązuje przypowieść z Nowego Testamentu odnosząca się do wydania i poj mania Jezusa w Ogrojcu, a dotycząca przyprawienia ucha słudze Małchosowi: wówczas Szymon Piotr mając przy sobie miecz dobył go, uderzył sługę arcykapłana i uciął mu prawe ucho. A (Jezus) dotknąwszy ucha jego, przyprawił je.i” (Łuk. 22, 51, Jan 18, 10).
Pozostawiwszy transcendentne postrzeganie początków transplantologii, najstarsze dzieje namacalnych i medycznych prób przeszczepiania narządów należy wiązać z doświadczeniami starej medycyny indyjskiej. Prawdopodobnie bowiem w Indiach stosowano technikę odwróconego przeszczepu skóry z czoła w celu rekonstrukcji nosa już w czasach starożytnych. Według przekazów nie w pełni udokumentowanych, w dawnych Indiach podejmowano także pierwsze próby przeszczepiania nie tylko skóry ale i kończyn. Mogły to być z oczywistych względów wyłącznie heroiczne próby — a w odniesieniu do współczesnej wiedzy medycznej pomysł przeszczepienia kończyny może się nam dziś wydać śmieszną i nieodpowiedzialną mrzonką.


Renesans
Wiele stuleci później, bowiem dopiero w XV w. niejaki Branca, medyk z Sycylii stosował z powodzeniem uszypułowane przeszczepy skóry policzka w celu rekonstrukcji nosa (1442 r.). We Włoszech przeprowadzano również inne śmiałe próby autotransplantacji skóry — Gasparo Taghacozzi (1546-1599) wprowadził własną technikę etapowego przeniesienia skóry z ramienia na nos (1597 r.). W tym samym czasie znakomity polski lekarz Wojciech Oczko (1537-1599), lekarz nadworny Stefana Batorego i sława wenerologii europejskiej, po raz pierwszy w naszym kraju dokonuje pomyślnej rekonstrukcji nosa z zastosowaniem przeszczepienia skóry. Został wówczas autorem szóstego w świecie opisu przeszczepienia skóry (w 1581 r.) a polskiego króla namawiał aby ten zgodził się na leczenie owrzodzeń podudzi przeszczepem skóry z przedramienia lub drugiej kończyny dolnej. Do operacji niestety nie doszło, bowiem negatywną opinię dla takiego sposobu leczenia wydał drugi konsulent króla, włoski medyk.

Wiek XVII-XVIII
Pierwsze dokonania w zakresie implantacji zębów przypisuje się wielkiemu angielskiemu
chirurgowi i przyrodnikowi Johnowi Hunterowi (1728-1793), który wszczepił (implantował) zdrowe zęby swoim pacjentom (1771 r.).

Autorem doświadczenia, które miało ogromne wpływ na późniejsze dzieje transplantologii jest włoski fizjolog i eksperymentator Giuseppe Baronio (1759-1811). Wykazał mianowicie w swych pracach eksperymentalnych, że skóra owcy przyjmuje się po przeszczepieniu w inne miejsce, ale u tego samego zwierzęcia (1804 r.).
W 1814 r. Joseph Garpue w Londynie wprowadza, wspomnianą wyżej, starodawną technikę hinduską odświeżoną nieco i zaadaptowaną dla nowych potrzeb. Wykonał on w ten sposób rekonstrukcję nosa u dwóch oficerów armii brytyjskiej oszpeconych w wyniku działań wojennych.
Pojawiają się kolejne, co raz liczniejsze doniesienia o podejmowanych próbach przeszczepiania narządów. Pierwsze eks perymenty z przeszczepianiem kości, ze
zmiennym skutkiem, przeprowadzał w 1858 Lćopold Louis Oliyer (1830-1900), zaś chirurg szwajcarski Emil Theodor Kocher (1841-1917) w roku 1883 usiłował przeszczepić tarczycę, chcąc tą metodą leczyć kretynizm tarczycowy.

Nawiązując do doświadczenia G. Baronio, w roku 1869 chirurg szwajcarski jacques Reyerdin (1842-1929) w Genewie i prawdopodobnie nieco później, ale niezależnie, lekarz francuski Felix Guyon (1831-1920) w Paryżu stosują wolne autoprzeszczepy skóry u” przypadku trudno gojących się ran. Konstatują, że najwłaściwsze jest stosowanie małych fragmentów skóry, które dobrze się przyjmują. Natomiast Garl Thiersch (1822-1895), chirurg z Lipska stosuje cienkie, wolne, płatowe przeszczepy skóry do pokrywanie wielkich oparzonych powierzchni (1874 r.), odnotowując, że miejsce po takim pobraniu wkrótce nadaje się do ponownego pobrania skóry

Wiek XX
Rosyjski chirurg Vladimir P. Fiłatoy (1875-1956) wprowadza w 1917 r. nową technikę plastyki skórnej przy pomocy „zamkniętego, rurkowatego, wędrującego płata” a w 1924 roku dokonuje pierwszego przeszczepienia rogówki u człowieka.

Początek XX wieku przynosi jednak jeszcze inne, wielkiej wagi doświadczenia i odkrycia, mające istotny wpływ dla dalszych losów transplantologii żywych organów unaczynionych, a zatem nowoczesnej transplantologii narządowej. W 1902 roku Emerich Ullman (1881 1937) chirurg węgierski z Wiednia przeszczepia nerkę psa na szyję, z zespoleniem naczyń tejże nerki z naczyniami szyjnymi. Nerka przez kilka dni z powodzeniem wydziela mocz. W tym samym roku publikuje swoje doświadczenia na temat nowej techniki zszywania naczyń krwionośnych (1873-1944), biolog i chirurg francuski osiadły w USA, rzeczywisty twórca transplantologii narządowej i światowy pionier w tym zakresie. Carrel wraz z Charlesem Claudem Guthrie (1880-1963) dowodzą w 1905 roku, że własna nerka osobnika przeszczepiona w inne miejsce może pracować długo, a przeszczepiona innemu zwierzęciu szybko obumiera. Wykazują zatem różnice pomiędzy auto 1 heteroprzeszczepem.

W Związku Sowieckim Władymir Piotrowicz Demichoy (ur. 1916) prowadzi w latach 40. doświadczenia z przeszczepianiem serca u psów w okolicę pachwinową (bez krążenia
pozaustrojowego), eksperyment udaje się w 1949 roku, a w roku 1951 Demichoy przeszczepia z powodzeniem serce psa do klatki piersiowej.

W 1947 roku Amerykanie Charles A. Hufnagel (ur. 1916), (1917 1973) i Pierwsze doniesienie naukowe dotyczące istoty odrzucania przeszczepu publikuje w 1923 roku C.S. Williamson z Baltimore. W latach 20. Earl Całym Padget (1893-1946) stosuje autoprzeszczepy skóry w przypadku głębokich oparzeń. Odnotowuje, że skóra bliźniaka jednojajowego przyjmuje się jak własna.

W dniu 23 grudnia 1954 i. < dokonuje iv Bostonie pierwszego pomyślnego przeszczepienie nerki bliźniąt jednojajowych. Autorami tego sukcesu są również John Putnam Merill (nefrolog) i Harrison (urolog, pomysłodawca operacji).

Przesłanki immunologiczne w początkach transplantologii Ok. 1940 Peter Medayara powadzi badania (1915-1987) dotyczące istoty odrzucania przeszczepu skóry Wprowadza stosowanie hormonów sterydowych w eksperymencie na królikach, a 1952 r. Erank Dixon okrywa zjawisko immunosupresji radiologicznej. W latach 1951-1953 David Hume przeprowadza 15 przeszczepów nerki bez wszczepienia moczowodu z zastosowaniem immunosupresji sterydowej. Kliniczne zastosowanie napromieniania promieniami X biorcy w przeszczepie rodzinnym wprowadza Merril w 1959 r., natomiast napromienianie bombą kobaltową wdrażają lekarze francuscy w Necker Hópitaux w Paryżu. W tym samym roku R. Schwartz i W Dameshek wykazują działanie 6-merkaptopuryny na tolerancję obcego białka u królika. Odkrycie to staje się przełomem w chirurgii przeszczepów narządowych. Opierając się na tym doświadczeniu chirurg i eksperymentator angielski Roy Calne podaje 6-merkaptopurynę po doświadczalnym przeszczepieniu nerki u psa, uzyskując 6. miesięczne przeżycie. Jest to zachęta do poszukiwania dalszych jeszcze efektywniejszych środków. W 1961 zostaje wprowadzona azathiopryna, aż wreszcie w 1976 r. zostaje zsyntetyzowana cyklosporyna, której wdrożenie kliniczne, jako podstawowego leku immunosupresyjnego. następuje w roku 1985.

Łata 60. obfitują w spektakularne sukcesy w transplantologii narządów. W roku 1963 James Hardy w Uniyersity of Mississippi dokonuje próby przeszczepienia płuca, a w 1964 przeszczepia pacjentowi serce szympansa, chory żył tylko godzinę.

W dniu 3.12.1967 pierwszy przeszczep serca zakończony sukcesem przeprowadza Christiaan Neethling Barnard (28.11.1922

- 2.09.2001) w Kapsztadzie w szpitalu , a jego pacjent Łouis Washkankski żyje 18 dni. W trzy dni później Adrian Kantrowitz w Nowym Jorku przeprowadza przeszczep serca u niemowlęcia. W 1977 Barnard przeszczepia serce pawiana pacjentowi, który zmarł po kilku godzinach, a następnie innemu pacjentowi serce szympansa — ten zmarł po 3 dniach. W 1968 Thomas Starzl w USA i wymieniony wcześniej Roy Calne w Cambridge, przeprowadzają z sukcesem przeszczep wątroby u 18. miesięcznego dziecka z wrodzonym guzem wątroby (pierwsza nieudana próba w 1963 dotyczyła przeszczepu również u dziecka - z atrezją dróg żółciowych). W 1969 pierwszy udany przeszczep płuc i serca przeprowadzaDenton Cooley w Huston. W 1966 Richard Lillehei przeszczepia trzustkę w Minneapolis, i w tym samym czasie przeszczepione zostaje jelito cienkie. W latach 80. Roy Calne uzyskuje 10-letnie przeżycie po równoczesnym przeszczepieniu serca, płuc i wątroby, zaś 2,5-letnie przeżycie odnotowano przy równoczesnym przeszczepieniu 6 organów: wątroby, trzustki, żołądka, dwunastnicy, jelita cienkiego i nerki.

W 1998 Duybernard w Ł3onie jest autorem pierwszego udanego przeszczepu ludzkiej ręki, przy czym odrzut następuje po 29 miesiącach. W 2002 u dokonuje on przeszczepienia obu rąk. W latach 2002— 2003 D.M. Leyi wykonuje przeszczepy trzewi wraz z powłokami ciała, tj. ze ścianą jamy brzusznej (w 8 na 9 przypadków razem z jelitami).

 


Przeszczepy w Polsce
26.01.1966 pierwszego przeszczepu nerki dokonuje Jan Nielubowicz (1915-2000), a w roku 1968 Wiktor Bross (1903-1994) we Wrocławiu przeszczepia nerkę pobraną od osoby spokrewnionej.
4.01.1969 Jan W Moll w Łodzi przeprowadza (bez powodzenia), pierwszą transplantację serca w Polsce. Dopiero 5.11.1985nZbigniew Religa przeprowadza w Zabrzu pierwszą udaną operację przeszczepienia serca.
3.12.1987 R. Kostyrko przeprowadza pierwszy przeszczep wątroby (nieudany), 7 dni później drugi przeszczep przeprowadza w Zabrzu Marian Pardela, chory żył 8 dni. W 1988 w Warszawie zostaje przeprowadzony udany przeszczep nerki i segmentu trzustki, a kilka miesięcy później przeszczep całej trzustki wraz z segmentem dwunastnicy i nerką. W roku 1990 w Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie P. Kaliciński dokonuje sześciu udanych przeszczepów wątroby u dzieci, a w 12.10.1999 zostaje tamże przeprowadzony pierwszy przeszczep rodzinny wątroby (wraz z zespołem francuskim).
28.10.1998 zespół Z. Religi przeszczepia serce u dziecka 2,5 rocznego (najmłodsze wówczas dziecko w Polsce), a kolejne najmłodsze w kraju dziecko (21. miesięczne) ma przeszczepione serca w dniu 2.12.1999. W roku 2002 Marian Zembala z zespołem przeprowadza w Zabrzu udany przeszczep serca 1 płuc oraz w tym samym roku równoczesny przeszczep serca i nerki, a w 2003 r. udany przeszczep płuc.
prof. dr hab.n.med. Janusz H. Skalski
prof Janusz H. Skalski
Klinika Kardiochirurgii Dziecięcej w Krakowie Prokocimiu
www.consultronix.pl

 

http://kardiologia.mp.pl/okiem-pacjenta/show.html?id=54185

 

Gość Niedzielny  "NIE BOIMY SIĘ ŻYĆ"

 

www.zabrze.com.pl/p,s,200120,o,listing_informacji,id_kat,10,id_informacji,59040.html

 

http://www.roik.pl/prof-zembala-gdyby-nie-prof-religa-nie-bylibysmy-w-tym-miejscu-polskiej-transplantologii/

 

http://www.tvp.info/opinie/wywiady/religa-zostawil-nam-przeslanie

 

http://www.podaruj-zycie.com.pl/content/view/310/26/

 

http://katowice.gazeta.pl/katowice/1,35063,7636253,ZYCIE_MI_ZOSTALO_PO_RELIDZE.html?as=1&ias=2&startsz=x



http://katowice.gazeta.pl/katowice/1,35019,7632845,Zbliza_sie_rocznica_smierci_Zbigniewa_Religi.html

 

 

Dotyk nieba - 17.01.2010

 

DOTYK NIEBA

Urodzony po raz drugi - Ilona Kondrat, 17.01.2010


Zdjęcie z operacji obiegło cały świat. Profesor Zbigniew Religa w trakcie operacji transplantacji serca w zabrzańskiej klinice. Przełom w polskiej medycynie i szansa dla tych, dla których przeszczep jest jedynym wyjściem. Od tego momentu liczba „,składaków” ,  jak nazywają siebie osoby po przeszczepie — rośnie.
Zadbany. szczupły mężczyzna w niebieskiej koszuli, lat 59. Przed przeszczepem serca Jan Statuch, inżynier ogrodnictwa z Sandomierza, prowadził firmę, która jako pierwsza w Polsce importowała nasiona warzyw i kwiatów z Holandii. Potem tworzył jej oddziały na Białorusi, Litwie, Łotwie iw Estonii. Choroba przyszła niespodziewanie, pierwszy zawał w wieku 48 lat by-passy. — Najprostsze czynności do najprostszych już nie należały. Szykowałem się na tamten świat, uporządkowałem sprawy majątkowe — wspomina.
Cztery lata później lekarz wpisał go na listę oczekujących na przeszczep serca.
— Miałem dużo szczęścia, czekałem tylko cztery miesiące — mówi pan Jan i pokazuje mi srebrną bransoletkę na prawej ręce z wygrawerowanym napisem „AB Rh—”.
— To najrzadsza grupa krwi. Znalezienie dawcy było równoznaczne z trafieniem szóstki w totka — dodaje.
Z zaleceń po przeszczepie serca. punkt 4.1: Zasady postępowania po okresie szpitalnym: „W pierwszych trzech miesiącach ogranicz wizyty odwiedzających Cię gości. Zachowuj się normalnie, ale pamiętaj. że jesteś szczególnie narażony na infekcję. Seks — tak. ale do zagojenia mostka (około 6 miesięcy) — bierny. Papierosy — jeżeli chcesz cieszyć się długim zdrowiem i życiem — ZAPOMNIJ. Alkohol — tak jak w przypadku papierosów — ZAPOMNIJ. Praca — po upływie I. roku możesz wrócić do pracy. Poprawi to Twoje samopoczucie i poczujesz się potrzebny.”
Jan Statuch do pracy w firmie ogrodniczej już nie wrócił. poczuł się potrzebny w innym miejscu. Dziś jest prezesem Koła Stowarzyszenia Transplantacji Serca w Zabrzu.
— Po rehabilitacji zapisałem się do stowarzyszenia składaków. Niektórzy myślą, że leżymy w łóżkach i nie wolno nam nic robić. A my musimy tylko brać leki i trochę bardziej uważać na infekcje. Prowadzimy bardzo aktywny tryb życia. biegamy, pływamy, jeździmy na nartach — na potwierdzenie swoich słów przynosi zdjęcia z rajdów rowerowych, obozów narciarskich i Mistrzostw Polski dla Osób po Transplantacji i Dializowanych. Kapcie? Tylko w domu. Ale na siedzenie w domu czasu nie ma, w STS wiele się dzieje.
Do Stowarzyszenia w Zabrzu należy 520 osób. Spotykają się na zjazdach. wspierają w trudnych momentach. ale nie chcą się koncentrować tylko na swoim życiu. — Dobro wyświadczone innym kiedyś do nas wróci. Dostaliśmy drugą szansę, więc chcemy ją dobrze wykorzystać i spłacić dług wdzięczności. Nie tylko pomagać w formie materialnej, ale i bardziej otworzyć się na innych ludzi — podkreśla pan Jan. Składaki latem pomagają przy organizacji Festiwalu Piosenki Zaczarowanej. remontowali w Bieszczadach szkołę w Polanie zagrożoną zamknięciem. A na zorganizowanym przez nich pikniku zebrano prawie 19 tys. zi, za które wyposażyli szkolną pracownię komputerową i bibliotekę.
— To jest dla nas największa nagroda — pan Jan z dumą pokazuje dyplom własnoręcznie zrobiony przez uczniów z Polany. W jego domu takich nagród można zobaczyć wiele. Jan Statuch został tez Sandomierzaninem 2008 r.
— Kiedyś województwo świętokrzyskie było białą plamą na mapie transplantacji, teraz to powoli się zmienia. Najważniejsze jest uświadomienie ludziom, że tak naprawdę, oddając swoje organy do przeszczepu, ratują komuś życie. Często nie tylko jedno — na nasze coroczne zjazdy przyjeżdżają kobiety z dziećmi, które urodziły po przeszczepie. Tworzymy razem jedną wielką rodzinę, my — składaki, nasze rodziny i czasem rodziny dawców.
Obecnie na przeszczep czeka 1937 osób, 1535 z nich na transplantację nerki. W ubiegłym roku nowe narządy dostało 1106 osób, do marca 2009 r. —233.
— To ciągle za mało. Mimo iż kościół popiera transplantację. to rodziny dawców boją się opinii innych ludzi. Do niedawna nie było żadnych akcji społecznych propagujących oddawanie organów. Ludziom niestety nadal kojarzy się to z legendarną czarną karetką porywającą ludzi — żali się pan Jan.
— Staramy się z całych sił zmienić ich nastawienie.
.„Gdy nie zgadzasz się na przeszczep swoich organów. zgłoś to w Krajowym Rej estrze Sprzeciwów”. Lekarze jednak pytają rodziny o zgodę, co nie wynika z prawa, ale raczej z tradycji i tu najczęściej zaczynają się problemy. Albo brak zgody, albo za długie zwlekanie z decyzją.
— Jestem wdzięczny za to, że dane mi było dostać drugie serce — mówi Jan Statuch. — Każdy dzień po przeszczepie jest dla mnie zwycięstwem. Na taką szansę w Polsce czeka jeszcze wiele osób — oby im też się udało.

 

 

 

Te narządy dają życie

      W ubiegłym roku na Podkarpaciu dokonano zaledwie 5 pobrań organów do przeszczepu, co daje nam przedostatnie miejsce w kraju, za nami jest jeszcze tylko województwo małopolskie. W krajowym rankingu pobrań narządów przoduje województwo zachodniopomorskie, gdzie na 1 mln mieszkańców dokonuje się rocznie 40 pobrań, to bardzo wysoki wskaźnik przewyższający nawet najbardziej aktywne w kwestii transplantacyjnej kraje europejskie.
      Od kilku lat Stowarzyszenie Transplantacji Serca koło Zabrze organizuje akcje informujące Polaków o potrzebie wyrażania zgody na pobranie narządów najbliższych po ich śmierci mózgowej. Happeningi Stowarzyszenia przynoszą skutek, coraz więcej osób przekonuje się do tego by nosić przy sobie deklaracje zgody na pobranie narządów. Taka deklaracja uchroni w wypadku śmierci najbliższe osoby od bardzo trudnej decyzji wyrażenia zgody na pobranie narządów.
      W pierwszą sobotę września na rzeszowskim rynku podczas koncertu na rzecz powodzian wolontariusze Stowarzyszenia Transplantacji Serca koło Zabrze przekonywali także mieszkańców Rzeszowa.
      Przyjechaliśmy tu krzyczeć, błagać o życie dla innych - mówi Jan Statuch, prezes zabrzańskiego koła, 7 lat po przeszczepie serca. Ale w Rzeszowie nasza akcja ma inny charakter, robimy tu kampanię o rozwój transplantologii na Podkarpaciu. Taką możliwość dostrzega prof. Marian Zembala ze Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu i to on zasugerował nam by Podkarpacie i Rzeszów powalczyły o ośrodek transplantacyjny. Do słuszności takiego pomysłu jest także przekonany dr Tadeusz Nowosad, jeden z ośmiu koordynatorów transplantacyjnych na Podkarpaciu, długoletni ordynator Oddziału Intensywnej Terapii Medycznej w Szpitalu Miejskim na Rycerskiej. Doktor Nowosad mówi wprost - dopiero po odbyciu specjalnych kursów, dodatkowej specjalizacji, przekonałem się jak wielki błąd popełnimy my anestezjolodzy, pielęgniarki anestezjologiczne, dając nadzieję zrozpaczonej rodzinie w sytuacji gdy tej nadziei już nie ma. Śmierć mózgu oznacza koniec, a my często pompujemy w zwłoki tlen i wlewamy lekarstwa do momentu zatrzymania akcji serca, wtedy terapię uznajemy za zakończoną, ale wtedy nie ma już szans, by zdrowe organy uratowały życie drugiemu człowiekowi dodaje dr Nowosad.
      Te narządy dają życie mówi Anna Rachwał mama Paulinki uczennicy pierwszej klasy gimnazjum, rok po przeszczepie serca. Na ile możemy staramy się uczestniczyć w takich spotkaniach, by pokazać ludziom, że warto jest zgodzić się na oddanie narządów. Paulina urodziła się z wadą serca, przez dłuższy czas było w miarę dobrze, dwa lata temu pojawił się problem, serce przestało być wydolne, w Centrum Zdrowia Dziecka została przykuta do łóżka i tam czekała na swoje nowe serduszko - dodaje pani Anna. Córka była w bardzo ciężkim stanie, znalazła się na najpilniejszej liście i dlatego czekałyśmy tylko 3 miesiące ale dla nas to była wieczność. Dziś Paulinka ma serce 16 letniego chłopca który utonął 2 lipca 2008 r., jego mózg umarł ale serce na nowo zabiło u Pauliny. Pani Anna każdego drugiego dnia miesiąca wspomina tamtego chłopca i jego rodzinę, jest im bezgranicznie wdzięczna. Oni stracili swe dziecko ale nie umarło do końca, jego część żyje w jej córeczce, którą odzyskała do życia. Paulina także nareszcie może cieszyć się z radości jazdy na rowerze, czy biegania. Mogę ćwiczyć normalnie na lekcjach wf. a przez 6 lat podstawówki mogłam tylko patrzeć jak inni to robią. I nareszcie czuje się dobrze, nie jestem już taka bardzo słaba, jak to było przed przeszczepem - mówi dziewczyna.
      Lekarze nie umieją rozmawiać z rodzinami pacjentów, tego nas nie uczono - przyznaje doktor Tadeusz Nowosad. My wyrażamy się żargonem medycznym,który jest bardzo trudny do zrozumienia u ludzi zestresowanych, u rodziny będącej w rozpaczy. Ja to zrozumiałem dopiero na tych studiach w Warszawie, kiedy aktorzy z nami rozmawiali, jaka to była ciężka rozmowa.
      Chcemy rozpocząć prowadzenie akcji edukacyjnej także dla środowisk medycznych - zapewnia wicewojewoda podkarpacki Małgorzata Chomycz. W ubiegłym roku podjęłam starania u pani Minister Zdrowia, by powołać konsultanta do spraw transplantologii, został nim pan prof. Andrzej Matyja z Krakowa. Udało się przeszkolić 8 koordynatorów. Ostatnio wraz z prof. Matyją ustaliliśmy harmonogram prac, które chcemy przeprowadzić w naszym województwie. Utrata bliskiej osoby jest bardzo bolesna, tym bardziej potrzebna jest rozmowa psychologa, koordynatora z rodziną i przekonanie najbliższych że jeśli dojdzie do śmierci pnia mózgu to ten człowiek już nie żyje, ale wtedy przy pomocy jego narządów można uratować inne życie. To są bardzo trudne problemy etyczne, moralne, potrzebne jest prowadzenie akcji edukacyjnej. Zaczynamy od środowiska medycznego, najpierw chcemy zrobić spotkanie z dyrektorami szpitali i ordynatorami oddziałów intensywnej terapii. Pani wicewojewoda dodaje, że Ministerstwo rocznie przeznacza 500 tys zł na akcje propagujące transplantologie, mogą je pozyskiwać stowarzyszenia i organizacje zajmujące się tym problemem. Pani wojewoda chciałaby w kwestii propagowania transplantologii nawiązać współpracę tak z Urzędem Marszałkowskim jak i z pozostałymi samorządami. Chcemy doprowadzić do podpisania takiego Partnerstwa - dodaje.
      Co do słuszności idei jest przekonany także prezydent Rzeszowa Tadeusz Ferenc, pokazuje, że zawsze przy sobie ma oświadczenie woli. Wożę je w samochodzie, bo wypadków jest dużo, gdyby komuś się to przydało to nie mam nic przeciwko. Prezydent zaznacza, że jeżeli taka będzie wola to zawsze miasto Rzeszów będzie otwarte na imprezy i akcje propagujące transplantacje.
      Akcja zorganizowana w Rzeszowie wzbudziła spore zainteresowanie mieszkańców, co najmniej 300 osób odwiedziło namiot Stowarzyszenia, bo tyle wykonano pomiarów ciśnienia i poziomu glukozy. Jedni zaglądali z ciekawości, inni pytali o oświadczenia woli, kilka osób wzięło je ze sobą.
      Energia jaka bije od ludzi, którzy urodzili się po raz drugi jest zaraźliwa - mówi Paweł Januszewski były lekkoatleta, mistrz Europy w biegu na 400 m. Wspieram ich, kiedyś też miałem wypadek, po którym długo wracałem do sportu, ale to jest banalne w porównaniu z tym co oni doznali. Oni wiedzą jak to wygląda z drugiej strony, mieli czas by spojrzeć na swoje życie, mieli możliwość docenienia rzeczy, na które w codziennym życiu nie zwracamy uwagi.
      Oni byli już po tamtej stronie - dodaje Jerzy Górski mistrz świata w triathlonie - teraz są tu, jestem pewien że właśnie w ten sposób spłacają swój dług wobec tych, którzy zdecydowali się oddać organy swoich najbliższych. Warto więc robić wszystko co może wzbudzić pewne zastanowienie, refleksje, zmienić nasze podejście czy świadomość i dlatego między innymi i ja jestem tutaj.

E. S.

Biuletyn nr 6 - pismo Okręgowej Rady Lekarskiej.
Wydawca: Okręgowa Rada Lekarska w Rzeszowie.
Dla członków izb lekarskich bezpłatnie.
 

 

FESTIWAL KASZY GRYCZAKI
24-09-2009, Kategoria: Piszą o nas, Napisał: marco

Gazeta Chłopska, nr 32, 13 września 2009 r.
Degustacje potraw regionalnych, pokazy ginących zawodów, występy kapel ludowych - to tylko niektóre atrakcje GRYCZAKÓW w Janowie Lubelskim; Tysiące osób z regionu janowskiego i sąsiednich województw wzięto w połowie sierpnia udział w wielkim festynie, który odbywał się już po raz siódmy.
Wszyscy byli zaskoczeni ilością zagród, które w tym roku na rynku prezentowały się wyjątkowo okazale. Były to zagrody Janowa Lubelskiego, Łążka, Momot, Białej, Godziszowa, Muzeum Regionalnego w Janowie, Kocudzy, Rudy, Zofianki, Przyborowia. Stowarzyszenia Kobiet Powiatu Janowskiego, Leśnego Kręgu i Domu Pomocy Społecznej „Barka". Specjalne stoisko przygotowali członkowie Stowarzyszenia Transplantacji Serca - Koło Zabrze. Koło skupia 520 członków, z tego 310 po transplantacji serca. Prezes Koła - Jan Statuch został Sandomierzaninem Roku 2008, prowadzi wiele działań na rzecz popularyzacji idei ratowania życia ludzkiego poprzez transplantację.
W tym roku po raz pierwszy wybrano króla Kaszogrodu. Został nim Paweł Kusz, który jest także autorem Ody do kaszy. Na estradzie rywalizowano w konkursie ubijania masła. Wśród dzieci wygrał Michał Sokal, który potrzebował na to 4,5 minuty, zaś wśród dorosłych - Lucjan Zarębski. Konkurs ubijania prosa w stępie wygrała Urszula Dziedzic z Potoka, a tytuł Kaszowego Mocarza zdobył Wojciech Dąbek z Janowa Lubelskiego. W tych zawodach należało na podest o wysokości ponad 1 metra wrzucić po dwa worki o wadze 50 oraz 80, 90 i 120 kg. Ponadto trzeba było rzucić workiem na odległość i załadować w jak najkrótszym czasie wóz drewniany 20 workami po 50 i 30 kg oraz pociągnąć ten wóz przez 50 metrów. Worki były oczywiście wypełnione kaszą.
Historia kaszy, to historia upraw zboża, której początki giną w mrokach zamierzchłej przeszłości. Uprawa gryki sięga 4 tysięcy lat. Uprawiana była najpierw w górskich rejonach północnej Indii, w Chinach, na Półwyspie Koreańskim, w Azji Środkowej i w Japonii. W Europie pojawiła się w wieku XV. W Polsce jeszcze na przełomie wieku XIX i XX kasze były podstawowym pożywieniem. Stanowiły dodatek do sosów, mleka i mięsa. Tatarka, nazywana poganką, na Rusi - hreczką, na Litwie - greczychą, uprawiana jest od dawna na Ziemi janowskiej i zwana jest gryką - mówi Barbara Nazarewicz, dyrektor Muzeum Regionalnego w Janowie Lubelskim.
Okolice Janowa Lubelskiego, to zagłębie upraw gryki i prosa. Stąd też od siedmiu lat ma tu miejsce ogólnopolska impreza promocyjna - Festiwal Kaszy GRYCZAKI.
- Motywem przewodnim jest kasza, jako symbol tradycyjnego polskiego produktu o wysokich walorach odżywczych i zdrowotnych - mówi pomysłodawca i główny organizator imprezy, Łukasz Drewniak, dyrektor Janowskiego Ośrodka Kultury.
Przy tej okazji przeprowadzane są pokazy i konkursy kulinarne. Aż 50 potraw zostało zgłoszonych do konkursu na potrawę regionalną. Przez dwa dni miała miejsce degustacja zupy z wielkiego kotła. Pierwszego dnia goście imprezy zjedli ponad 2500 litrów krupniku, a drugiego - tyle samo zupy grzybowej.
Jak co roku odbył się pojedynek kulinarny Kaszogrodu z Pyrlandią. Drużyna Pyrlandii, czyli dziennikarzy „Kuriera Lubelskiego", „Gazety Chłopskiej", „Tygodnika Nadwiślańskiego" i „Gazety Janowskiej" przygotowała ziemniaki z sosem pieczarkowym po janowsku, a drużyna Kaszogrodu, czyli samorządowców ugotowała potrawę z kaszą. Potrawy oceniała specjalna komisja oraz publiczność. Ogłoszono remis, bo obie potrawy były znakomite.
Na zakończenie festiwalu wysłano w świat setki baloników z „Janowską Kaszą Szczęścia". Do każdego dołączony został list z numerem telefonu do Urzędu Miasta w Janowie Lubelskim. Ci, którzy taki list znajdą i zadzwonią do urzędu, otrzymają upominki. Burmistrz miasta, Krzysztof Kołtyś mówi, że po poprzednich GRYCZAKACH zgłaszali się znalazcy takich listów znad Bałtyku, a nawet z Hiszpanii.
Gwiazdą tegorocznego Festiwalu Kaszy był grecki kucharz Theofilos Yafidis, 'który przyrządzał kaszę po grecku. Konferansjerkę prowadził znakomity aktor, góral Stanisław Jaskułka, który zaprosił wszystkich na kolejny festiwal w przyszłym roku.
Andrzej Wojtan
Gazeta Chłopska, nr 32, 13 września 2009 r.
 

 

Gość Niedzielny - 17.10.2009r.

 

Załączniki

 
 
FundacjaŚląskie Centrym Chorób Serca w ZabrzuOZONPolskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo SAWheelerSport GórskiVitaTopPoligrafiayakamedia

© Stowarzyszenie Transplantacji Serca Koło "Zabrze" ul.Szpitalna 2 41-800 Zabrze
© Projekt i realizacja: Yakamedia  |  Oprogramowanie CMS: Cube SystemCMS